Pozytywna "infekcja wirusowa"

Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 353
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Bow1 » 10 paź 2020, 10:36

Rozwój dziecka nie przebiega liniowo.
Obecnie trudniej to zauważyć ponieważ kiedy dziecko ma tzw infekcję wirusową podaje się leki, które obniżają temperaturę, działają przeciwbólowo itp.
Wcześniej kiedy rodzice mieli większą wiedzę bo nie wyprano im jeszcze istoty szarej z mózgów przy pomocy telewizorów, bo mąkę jedli z jodkiem potasu, a nie bromkami, bo pasta nie zawierała fluoru, a teflon pokrywał skorupy czołgów, a nie patelnie, podawali dziecku gorące mleko z miodem i masłem, które działały wykrztuśnie. Podawali gorące napoje, przykrywali pierzynami by utrzymać ciepłotę. Węgiel drzewny by nie bolała głowa (węgiel drzewny wiąże elektrostatycznie toksyny przez co toksyny nie są wchłaniane z jelita do krwiobiegu).
Wtedy zauważali, że po każdym tego typu incydencie następował skokowy rozwój młodego organizmu. Dziecko stawało się bardziej roztropne, zaczynało lepiej wykorzystywać informacje, rosły jego funkcje poznawcze oraz następował okres szybszego wzrostu.
Moim zdaniem wszystkie tzw wirusy to pakiety informacyjne, które mają za zadanie przystosowywać nasze organizmy do zmian środowiskowych, a w przypadku dzieci dodatkowo umożliwiają osiągać nowe etapy rozwoju.
To tak jak uaktualnienia systemu operacyjnego w komputerze z tą różnicą, że nie odbieramy ich przez wifi, a przy pomocy mikroskopijnych pendrive zwanych wirusami.
Wirus to pakiet informacyjny, a nośnikiem informacji w tym przypadku jest fragment DNA lub RNA. Otoczka proteinowa, a wewnątrz informacja. Pendrive to obudowa plastikowa, a wewnątrz informacja.
Bakterie również przekazują sobie pakiety informacyjne przy pomocy bakteriofagów czyli wirusów w świecie bakterii. Jak się zdarzy, że jakaś bakteria "nauczy" się metabolizować konkretną toksynę, lub radzić sobie np z większym promieniowaniem to natychmiast zaczyna replikować fragment DNA, który spowodował daną modyfikację jej organizmu i replikowanymi fragmentami DNA dzieli się z innymi osobnikami "infekując" przy pomocy pakietów zwanych bakteriofagami. Dzięki temu inne bakterie w obrębie danego gatunku stają się odporne tak jak ten pierwszy osobnik. :D Super umysł musiał to projektować.
Pendrive więc przenoszą biernie te informacje, a następnie czynnie wstrzykują je pod błonę fosfolipidową. Tam odpowiednie kinezyny łapią dany fragment i transportują do receptora jądrowego.Następuje modyfikacja/ulepszenie naszego DNA. Super

Przy okazji uwaga o szczepionkach.
To właśnie ten cudowny mechanizm jest wykorzystywany do niecnych celów. Kinezyny nie potrafią odczytać fragmentu DNA i ocenić czy dany pakiet pozytywnie czy też negatywnie wpłynie na nasz rozwój. Wstrzyknięcie np szczepionki zawierającej przypadkowe fragmenty DNA innego osobnika w tym wypadku chodzi o abortowane płody ludzkie powoduje, że fragmenty te już po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach zostaną wbudowane w DNA szczepionej osoby. Takiej głupoty to nawet sam Stwórca nie przewidział.

Co możemy zrobić by przebieg pozytywnej i niezbędnej modyfikacji naszego DNA zwanej mylnie infekcją wirusową usprawnić i sprawić by przebiegała ona możliwie łagodnie?
Możemy oczywiście coś zrobić.
Utrzymując odpowiednio wysoki poziom witaminy D3 oraz witaminy A.
Dostarczając donory czyli dawców grup metylowych w diecie czy suplementacji.
Donory to m.inn: B12, foliany, trimetyloglicyna TMG, SAMe.
Troszcząc się o odpowiednio wysoki poziom cząsteczek transportowych GcMAF.
GcMAF są niezwykle istotne w rozwoju poprzez modyfikację DNA ponieważ podczas i po tym procesie niezbędne jest wielkie sprzątanie. Robią to komórki żerne, których aktywność jest tym większa im wyższy jest poziom GcMAF.
Aktywność komórek żernych jest wprost proporcjonalna do ilości globulin (GcMAF) transportujących metabolity witamin rozpuszczalnych w tłuszczach tj A,D,K2. Następnie globulin transportujących omega 3 i omega 9.
Moje badania wskazują również, że istnieje korelacja między aktywnością komórek żernych, a dostępnością wit C, glutationu i dysmutazy ponadtlenkowej. Chodzi tu o dysmutazę SOD-1 i SOD-2. Dlatego tak często przypominam o konieczności dostarczania cynku, miedzi i manganu.
Nie musicie tego rozkładać na czynniki pierwsze wystarczy, że będziecie pamiętać o znaczeniu cynku, miedzi i manganu. Bez tych metali zapomnijcie o SOD-1 i SOD-2.
Bez omega 3 dojdzie do ogólnoustrojowego subklicznego stanu zapalnego i objawy chorobowe będą trwały bardzo bardzo długo.
Tu wspomnę raz jeszcze o powszechnie panującym bardzo szkodliwym dogmacie, który powielany jest przez kretynów na zasadzie kopiuj/wklej.
Proszę Was, zapamiętajcie to - w oleju rybim nie znajdziecie nawet jednej cząsteczki nieutlenionego omega 3 czy to ALA, DHA czy EPA. Tam nie ma nic ponad denaturowane, dziwne, toksyczne lipidy, resztki poekstrakcyjne i metale ciężkie.
Dogmat ten twierdzi również, że człowiek słabo metabolizuje kwas alfa linolenowy (ALA). Jasne, że jak go wypije ktoś kto nie ma odpowiednich enzymów bo do tej pory zjadał tłuszcze toksyczne to pierwszego dnia będzie słabo metabolizował gdyż organizm nie buduje enzymów jeżeli nie są potrzebne. Drugiego dnia już będzie lepiej, a 30 dnia przyswoi wszystko, a nadmiar zmagazynuje.
Bądźcie świadomi i nigdy nie pozwólcie by kierowały Wami szkodliwe dogmaty.

Na zakończenie pozytywna informacja.
Nie obawiajcie się zmodyfikowanych przez człowieka wirusów czyli wirusowej broni biologicznej. Wiele laboratoriów nad tym pracowało ale nigdy nie udało się takiej broni stworzyć. Wirusy posiadają wbudowany pierwotny program, który likwiduje wszelkie modyfikacje już po kilku pasażach. Można uśmiercić grupę ludzi, którzy bezpośrednio zetkną się ze zmodyfikowanym sztucznie wirusem ale nie przekażą go następnym organizmom ponieważ ten wróci do konfiguracji wyjściowej. Więc spoko :D
Dobrze się bawię.
Fitoro
Posty: 384
Rejestracja: 02 wrz 2016, 8:11

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Fitoro » 02 lis 2020, 9:43

No kolego Bow1 ciekawie prawisz :D

Ja dla odmiany napisze, że chyba stara medycyna germańska twierdzi że wirusa w komórkach ma każdy. Organizm je uaktywmia jeśli potrzebuje naprawy. Takie służby specjalne. Podobno wirusem nie można się z zewnątrz zarazić. W sumie to się zgadza z tym co piszesz. Wirus jako pendrajw który uaktywmia, włącza program naprawczy. Akcja - reakcja 8-)
;) 8-)

Lekarze przepisują leki o, których mało wiedzą, na choroby o których jeszcze mniej wiedzą- ludziom, o których NIC nie wiedzą !
Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 353
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Bow1 » 09 lis 2020, 20:36

Nowa Medycyna Germańska jest dość ciekawa i w wielu kwestiach zgadzam się z tym sposobem myślenia ale są tematy, które absolutnie nie przystają do moich poglądów.
Wirusy są zewnętrznymi nośnikami informacji pochodzącymi od osobnika, którego organizm wypracował metodę radzenia sobie z konkretną zmianą wpływu negatywnego czynnika zewnętrznego/środowiskowego.
Mało tego, ja podejrzewam, że bliższym prawdzie określeniem będzie - aktualizacja DNA - innymi słowy aktualizacja oprogramowania. Nie wiem czy jest to zrozumiałe dla wszystkich ale niestety nie potrafię opisać tego jeszcze prościej.
Szczepionka, którą nam chcą zaserwować nie będzie szczepionką, a metodą na zablokowanie "aktualizacji". Z tego powodu człowiek poddany takiemu zabiegowi medycznemu nie będzie otrzymywał pakietów informacyjnych z aktualizacją przystosowawczą. Właściwie to osobnik ten wirusy otrzyma ale pasaż ich rozwoju zostanie zablokowany. Normalnie w pierwszej fazie "infekcji wirusowej" następuje wyhodowanie w komórkach odpowiedniej ilości egzemplarzy w celu przekazania wirusa każdej komórce naszego organizmu, a w drugiej fazie następuje produkcja wirusów w celu ich eksportu dla innych osobników. Trzecia faza to zaprzestanie produkcji i likwidacja nadmiaru wirusów.
Kiedy uniemożliwimy produkcję wirusów nie będzie aktualizowane nasze oprogramowanie, a DNA jest częścią oprogramowania. DNA nie będzie aktualizowane/ulepszane w efekcie czego staniemy się bardziej podatni na różnego rodzaju negatywne wpływy zewnętrzne.
Przypuszczam, że pierwszym efektem będzie niepłodność następnie choroby autoimmunologiczne, stany zapalne subkliniczne później już poważne stany zapalne, a na koniec sepsa i zgon. Cały proces potrwa kilka lat ,jak sądzę, może dłużej. Nikt wcześniej takich badań nie prowadził. Możliwe, że nastąpi to znacznie szybciej ponieważ nie potrafię powiedzieć ile uaktualnień rocznie potrzebujemy by funkcjonować. Prawdopodobnie otrzymujemy tyle uaktualnień ile jest wirusów ludzkich. W przypadku wirusa grypy nawet dwa rocznie.
Ta metoda depopulacji wbrew pozorom nie należy do najbezpieczniejszych ponieważ osobnik nie poddany takiemu zabiegowi nadal będzie aktualizowany ale twórca tej metody nie przewidział, że aktualizacje będą znacznie opóźnione z powodu małej liczby organizmów, które normalnie namnażają i rozprzestrzeniają wirusy czyli uaktualnienia.
Istnieje też szansa, że mamy wbudowany mechanizm, który przywróci normalny przebieg pasaży wirusów pozbywając się białek wprowadzających w błąd organizm.
Tak jak napisałem wcześniej nikt takich badań nie prowadził i każdy kto przyłączył się do realizacji tego projektu depopulacji jest psychopatą oraz kretynem.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że białka sygnałowe, które mają wprowadzać w błąd organizm informując go o wystarczającej ilości wirusa staną się nieaktualne. Organizmy wypracują inne białka sygnałowe ponieważ wirus będzie ulegał przebudowie. Mogą mieć pewność tylko wtedy gdy będą powtarzać szczepienia przez kilka lat.
Dobrze się bawię.
Fitoro
Posty: 384
Rejestracja: 02 wrz 2016, 8:11

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Fitoro » 10 lis 2020, 15:56

Może być też tak właśnie jak piszesz kolego Bow1. Orgniazm sam siebie zrobi GMO po to by się chronić przed lewizną z zewnątrz. Oby...podobno ludziki organizm jest poznamy w małym stopniu i miejmy nadzieję że zaskoczy nas jeszcze i to bardzo.
Co do wirusów i tak samo do bakterii i pasożytów - nie możemy bez nich żyć. Jesteśmy razem od początku i tak to zostało zaprojekotwane.
;) 8-)

Lekarze przepisują leki o, których mało wiedzą, na choroby o których jeszcze mniej wiedzą- ludziom, o których NIC nie wiedzą !
Awatar użytkownika
Paula
Posty: 729
Rejestracja: 19 lis 2018, 14:23

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Paula » 10 lis 2020, 22:07

Panie Bogusiu wszystkie te wnioski pokazują jak niewyobrażalne zdolności samouzdrawiania mają nasze organizmy. Dr Zach Bush również przedstawia tę symbiozę pomiędzy człowiekiem, a wirusami. I znów okazuje się, ze natura wszystko doskonale kontroluje, musimy jedynie nauczyć sie to odczytywać. Jak to mówił prof. Julian Aleksandrowicz:" Nie ma nieuleczalnych chorób, tylko nasza wiedza jest za mała".
"W końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, to jeszcze nie koniec."
sowka
Posty: 1711
Rejestracja: 25 maja 2016, 22:36

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: sowka » 14 gru 2020, 20:01

Jakub Wudarski jest biologiem molekularnym. Doktorat w Groningen w Holandii.
Obecnie pracuje jako profesor w NIBB w Okazaki w Japonii.
Kilka miesięcy temu stwierdziłem, że kryzys związany z koronawirusem jest tak nietypowy, że muszę się dowiedzieć jak to wygląda od strony naukowej. Tutaj przedstawiam to, co udało mi się znaleźć w literaturze fachowej oraz oficjalnych raportach, zarówno rządowych jak i pochodzących z organizacji pozarządowych. Wszystkie informacje tutaj zawarte starałem się podeprzeć konkretnymi badaniami naukowymi i nie powoływać na własną wiedzę czy doświadczenie, gdyż uważam, że w obecnym czasie potrzebujemy fachowej i jasnej dyskusji naukowej, w której do wszystkich informacji podchodzimy poważnie, ale także staramy się je naukowo potwierdzić. Zachęcam do sprawdzania źródeł oraz kontaktu w razie pytań bądź komentarzy.

https://jakub-wudarski.medium.com/koron ... ad19ccc17b
Awatar użytkownika
Paula
Posty: 729
Rejestracja: 19 lis 2018, 14:23

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Paula » 16 gru 2020, 20:20

Przy okazji omawiania tak zwanych infekcji trzeba, moim zdaniem, zaznaczyć pewną kwestię. Mianowicie, ja całkowicie zgadzam się z tym, że wszelkie "infekcje" są niezbędne w przystosowaniu się organizmu do wciąż zmieniającego się środowiska. Spełniają także funkcję oczyszczającą. Jednak zauważalna jest duża różnica w częstotliwości zapadania na "infekcje" w przypadku osoby dobrze odżywiającej się i tej, która o zdrowie nie dba za bardzo. Zdecydowanie ta druga "choruje" częściej. I nad tym trzeba się pochylić, według mnie. Wynika z tego bowiem, że mamy wpływ na to jak często te "uaktualnienia" w postaci "infekcji" pojawiają się. Albo inaczej mówiąc musimy zadbać, aby te "uaktualnienia" nie były potrzebne zbyt często. I tu najważniejszą rolę odgrywa oczywiście dieta, ale także suplementacja, dobry sen, unikanie różnych toksyn, odpowiednie nawodnienie, relaks. To ważne, bo o ile człowiek dbający o zdrowie raz, dwa razy w roku przechodzi "infekcję" i naprawdę przynosi ona mu wiele korzyści, o tyle ktoś kto zupełnie nie dba o swoje zdrowie będzie "chorował" często i długo, bo niezwykle mądry organizm będąc niedożywionym, czy bardzo obciążonym toksynami będzie próbował ratować się takimi właśnie metodami przystosowawczymi, jak "infekcja wirusowa".
"W końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, to jeszcze nie koniec."
Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 353
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Bow1 » 16 gru 2020, 21:22

Cieszę się Paula, że zwróciłaś uwagę na ważny aspekt w temacie infekcji wirusowych czyli aktualizacji systemu.
Paula pisze:Jednak zauważalna jest duża różnica w częstotliwości zapadania na "infekcje" w przypadku osoby dobrze odżywiającej się i tej, która o zdrowie nie dba za bardzo. Zdecydowanie ta druga "choruje" częściej.

Ja to odbieram inaczej. Np w niedzielę miałem infekcję ale trwała zaledwie kilka godzin i przeszedłem ja bardzo lekko. Ktoś inny kto miałby niski poziom D3, zawalony byłby odpadowymi tłuszczami, niedostateczna ilość wit C, niski poziom glutationu i NADH rozchorowałby się i brałby lekarstwa. Czasem możemy przechodzić infekcje wirusowe nie zdając sobie z tego sprawy. Mam tu na myśli osoby dbające o to co jedzą i suplementują. Czyli ilość aktualizacji identyczna tylko ich przebieg różny.
Po wyhodowaniu odpowiedniej ilości wirusa w komórkach następuje etap infekowania wszystkich komórek organizmu lub tylko komórek odpowiedniego organu który podlega tej konkretnej aktualizacji. Podczas "infekcji" komórki musi dojść do ekspresji genu/genów którego dotyczy aktualizacja. Gdy ktoś ma niski poziom 1,25(OH)D3 do tego brak retinolu to do ekspresji nie dochodzi. Organizm wciąż namnaża wirusy bo myśli, że ich zabrakło. Przeciąga się ten proces w nieskończoność. W moim przypadku przebiegło to następująco. Odbiór wirusa od dawcy, namnożenie, przyjęcie go przez odpowiednie komórki, ekspresja genu, produkcja białek sygnałowych informujących, że komórki zostały uaktualnione, likwidacja nadmiaru wirusów. Cały proces około 10 h.
Dobrze się bawię.
Awatar użytkownika
Paula
Posty: 729
Rejestracja: 19 lis 2018, 14:23

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Paula » 16 gru 2020, 21:35

Czyli wniosek jest jeden: należy zadbać o dietę, witaminy, minerały, a wówczas procesy naprawcze przebiegać będą bez zakłóceń i przyniosą odpowiednie korzyści. :D
"W końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, to jeszcze nie koniec."
Fitoro
Posty: 384
Rejestracja: 02 wrz 2016, 8:11

Re: Pozytywna "infekcja wirusowa"

Postautor: Fitoro » 16 gru 2020, 21:44

A co z tezą, że wirusy są w nas i kiedy zachodzi potrzeba jakiegoś ,,tuningu,, to wtedy zostaje włączony tryb autonaprawy. Wirus czyli iskierka potrzebna do zapłonu
;) 8-)

Lekarze przepisują leki o, których mało wiedzą, na choroby o których jeszcze mniej wiedzą- ludziom, o których NIC nie wiedzą !

Wróć do „Medycyna komplementara/ Biologia/ Biochemia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości