Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 186
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: Bow1 » 04 maja 2016, 11:54

Wstawiam mój artykuł z 2013 r., a poniżej wyniki wielu badań dotyczących kwasu alfa-liponowego. Jest to naprawdę ciekawa substancja naturalnie występująca w organizmie ssaków, w tym u człowieka. To doskonały lek, który jest niedoceniany przez świat medycyny oraz ludzi chorych.
Poniżej znajdziesz wyjaśnienie takiego stanu rzeczy.

Dzięki tym fragmentom książki można dowiedzieć się jak wyleczyć nieuleczalnie chorą wątrobę, jak w miesiąc wyleczyć reumatoidalne zapalenie stawów i wiele innych. Jasne, że poza kwasem alfa-liponowym potrzebne są ZKT oraz, w niektórych przypadkach kilka innych suplementów, ale warto przeczytać poniższy tekst aby uświadomić sobie znaczenie tego kwasu.
Dzięki temu artykułowi dowiedziałem się też wiele o farmakologii, a raczej o biznesie zwanym farmakologią.
Dowiedziałem się też bardzo dużo o biznesie zwanym medycyną. O bezwzględnym biznesie medycznym opowiada lekarz. Lekarz, który po prostu leczy.

Gdyby coś okazało się niezrozumiałe, to chętnie wyjaśnię wszelkie niejasności. Niewiele tu o związku kwasu alfa-liponowego z ZKT, ale to można sobie przeczytać w dziale o ZKT. Bardzo, bardzo zachęcam do przeczytania całego tekstu.

Cytuj:
Niniejszy artykuł zaczerpnięty został z niedawno wydanej przez Wydawnictwo Purana książki Julii Schopick Honest Medicine (Nieznana medycyna), w której opisane zostały cztery mało znane metody leczenia wielu chorób uchodzących w powszechnej opinii za nieuleczalne lub bardzo trudne w leczeniu, takich jak na przykład uszkodzenia wątroby, rak, w tym rak trzustki, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów etc. (Książkę można nabyć za pośrednictwem księgarni internetowej Agencji Nolpress).

Dr Burt Berkson jako pionier

Na początku chciałem być profesorem biologii, a nie lekarzem. Stopień Master of Science z biologii uzyskałem na Easter Illinois University, a doktorat zrobiłem na University of Illinois w miejscowości o nazwie Urbana. Tematem mojej pracy doktorskiej była biologia komórki drobnoustrojów. Następnie przyjąłem posadę profesora na Rutgers University, gdzie nauczałem i prowadziłem badania. Bardzo kochałem swoją pracę. W tym okresie byłem członkiem kilku komitetów uniwersyteckich szkół medycznych i powoli rozwijałem swoje zainteresowanie medycyną kliniczną.
W tym samym czasie moja żona Ann miała poronienia, jedno po drugim. W sumie było ich pięć. Wtedy myślałem, że jeżeli ktoś jest szefem wydziału Uniwersytetów Chicagowskiego lub Harvarda albo Stanforda, musi naprawdę wiedzieć więcej w pewnych dziedzinach niż ktokolwiek inny. Udaliśmy się zatem do takiego lekarza. Mimo jego opieki żona nadal miała poronienia w drugim trymestrze ciąży: między czwartym a szóstym miesiącem. Lekarze wciąż mówili to samo: „Płód jest normalny. Żona musi znów zajść w ciążę. Być może następnym razem donosi ją do końca".
W końcu udałem się do biblioteki medycznej i przejrzałem trochę publikacji z zakresu położnictwa. Działo się to w późnych latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. W literaturze natknąłem się na publikację indyjskiego lekarza, doktora Shirodkara, który twierdził, że jeżeli poronienie występuje w drugim trymestrze ciąży, a płód jest normalny, zwykle taka kobieta przeszła procedurę rozszerzenia szyjki macicy i łyżeczkowania jamy macicy w związku z wcześniejszym poronieniem, w wyniku czego szyjka macicy została uszkodzona lub okaleczona. W takiej sytuacji w kolejnej ciąży, gdy płód osiąga dostatecznie dużą masę i wielkość, szyjka nie jest w stanie go unieść. W artykule opublikowanym w roku 1973 w Canadian Medical Association Journal podana została metoda doktora Shirodkara zaradzenia temu problemowi
Gdy dobrze poznałem to zagadnienie, udałem się do lekarza mojej żony pracującego na prestiżowym uniwersytecie i przedstawiłem mu metodę indyjskiego lekarza. Spojrzał na mnie i powiedział: „Pan jest mikrobiologiem, prawda? Ja nie mówię, jak ma pan pracować w swojej dziedzinie, czyż nie? Proszę mnie nie pouczać, jak mam praktykować ginekologię".
„Oto ten artykuł. Proszę go przeczytać" - powiedziałem, wręczając mu wydruk.
„Jestem szefem tego wydziału. Wiem, co robię. Proszę sprawić, żeby żona znów zaszła w ciążę" - odpowiedział lekarz.
W tej sytuacji zacząłem we wszystkich stanach szukać lekarza, który studio¬wałby razem z doktorem Shirodkarem, i znalazłem Martina Clymana z Nowego Jorku. Gdy Ann ponownie zaszła w ciążę, udaliśmy się do jego gabinetu.
Lekarz ten powiedział: „Założę tu takie małe wiązanie, prosty, mały okrężny szew".
Doktor Clyman zrobił to, co powiedział, i Ann urodziła zdrowe, normalne dziecko. A po pięciu latach jeszcze jedno.
To doświadczenie z lekarzami żony sprawiło, że zacząłem tracić wiarę w ludzi reprezentujących profesję medyczną. W rzeczywistości nie chciałem być leka¬
rzem, ale pomyślałem, że dodanie tytułu lekarza do mojego doktoratu może być użytecznym rozwiązaniem. Pomoże mi to na uniwersytecie, będę miał dzięki temu większe przebicie. A ponadto mógłbym służyć jako ombudsman członkom mojej rodziny w świecie medycyny, gdy będą musieli mieć do czynienia z lekarzami. Z tego powodu uzyskałem tytuł lekarza, ale nigdy nie myślałem, że w przyszłości nie będę pracował jako profesor mikrobiologii.
Zatem poszedłem do szkoły medycznej. Pracując już jako lekarz rezydent na oddziale internistycznym w szpitalu klinicznym w Cleveland w stanie Ohio miałem bardzo nieprzyjemne doświadczenie, które sprawiło, iż podjąłem decyzję, by pozostać przy medycynie i nie wracać już do nauczania.
Byłem przekonany, że bardzo dobrze wywiązywałem się ze swoich obowiązków jako lekarz rezydent, ale pewnego dnia szef oddziału podszedł do mnie i powiedział: „Jestem z pana bardzo niezadowolony".
Zapytałem dlaczego. Myślałem, że się ze mnie nabija.
„Nie ma pan żadnych zgonów w przebiegu swojej pracy na tym oddziale. Inni byli już świadkami kilku zgonów swoich pacjentów, a pan - ani jednego" - stwierdził.

Odpowiedziałem mu, że naprawdę staram się utrzymywać pacjentów przy życiu.
„Nie powinno tak być. Dam panu dwie osoby, które na pewno umrą" - powiedział i dodał: „Mają galopującą cho¬robę wątroby, są naprawdę w złym stanie. Zjadły trujące grzyby i specjalista ds. chorób wątroby powiedział, że nie można dostać dla nich narządów do przeszczepu i nie ma niczego, co mogłoby je uratować. Proszę iść na górę i obserwować, jak umierają, robić notatki, a potem przedstawić je na naszym konsylium lekarskim". Na koniec zaś dodał, że powierza mi za nie odpowiedzialność.
Poszedłem na górę i obejrzałem te dwie bardzo chore osoby. Każdy lekarz, a szczególnie internista, powinien wykonywać zalecenia swojego szefa, podobnie jak szeregowiec w wojsku wykonuje rozkazy sierżanta. Ale ja miałem już za sobą sześć lat studiów i nauki, tytuł MS z mikrobiologii i doktorat z biologii komórki. Miałem wyrobiony nawyk szu¬kania czegoś nowego. Zadzwoniłem więc do Waszyngtonu i porozmawiałem z szefem interny w Narodowym Instytucie Zdrowia, doktorem Fredem Bartterem. Zapytałem go: „Czy istnieje coś, co może zregenerować wątrobę?"
Doktor Bartter odpowiedział, że pracuje nad podawaniem dożylnie kwasu alfa-liponowego, ponieważ wie, że odwraca to proces rozwoju neuropatii i innych schorzeń towarzyszących cukrzycy. Wydaje się, że po podaniu go pacjentom ich narządy się regenerują, pobudzając ich komórki macierzyste do rozwoju i tworzenia nowych tkanek narządów.
Przesłał mi preparat kwasu alfaliponowego, który ode¬brałam od pilota cywilnego samolotu na lotnisku Cleveland jakieś trzy godziny później. Szybko wróciłem do szpitala i podałem go tym ludziom; robiłem to przez dwa kolejne tygodnie. W tym czasie wątroby obu tych osób zregenerowały się w pełni. One wciąż żyją i obecnie, czyli około 30 lat później, mają się świetnie, każda ma ponad 80 lat.
Byłem tym doświadczeniem niezwykle podekscytowany i pracownicy Narodowego Instytutu Zdrowia bardzo interesowali się tymi moimi pacjentami. Natomiast moi przełożeni w szpitalu wcale nie byli ze mnie zadowoleni, właściwie wydawało się, że są źli. Usłyszałem od nich: „Powiedzieliśmy rodzinie tych ludzi, że umrą i że nie ma dla nich żadnej nadziei. A oni żyją i czują się dobrze. Postawił pan nas w złym świetle. Poza tym zrobił pan coś bez pytania nas o zgodę".
A ja opowiedziałem: „Powiedział mi pan, że powierza mi odpowiedzialność za tych pacjentów, zatem zrobiłem to, co uważałem za stosowne". Zapytałem też, czy chcą wiedzieć, co podałem moim pacjentom.
W odpowiedzi usłyszałem: „Nie". Wcale nie chcieli wiedzieć. Nie byli nawet ciekawi. Powiedzieli: „To nie jest zaaprobowana metoda leczenia, nie należy do zestawu na¬szych procedur. Poza tym nie posłuchał pan zaleceń jak dobry internista".
Zniechęciło mnie to trochę. Taka postawa bardzo różniła się od tej, jaką obserwowałem u profesorów biologii. Gdy kiedykolwiek odkryłem w biologii coś nowego, wszyscy z uznaniem klepali mnie po ramieniu i otrzymywałem za to nagrody. W medycynie zaś - jak odnosiłem wrażenie - jeżeli odkryło się coś nowego, traktowano człowieka jak wyjętego spod prawa.
Gdy później do szpitala trafiali ludzie, którzy spożyli trujące grzyby, mówiono mi, abym nie podawał im tego, co za¬stosowałem u dwojga pierwszych pacjentów. Zjedzenie trujących grzybów niszczy wątrobę i niewiele wtedy można zrobić oprócz przeszczepu narządu lub - w tym przypadku - poda¬nia preparatu kwasu alfa-liponowego. A ja i tak podawałem tym pacjentom kwas alfa-liponowy i oni również zdrowieli.
Narodowy Instytut Zdrowia wspierał moją pracę w tym zakresie i - jak myślę - tylko dlatego szefowie szpitala godzili się na to, co robiłem. W końcu doktor Bartter i ja opu-blikowaliśmy wspólnie artykuł o 79 pacjentach z tak zwaną terminalną chorobą wątroby, spośród których u 75 wątroba została zregenerowana tylko dzięki podawaniu im dożylnie kwasu alfa-liponowego. Nasz artykuł ukazał się w 1980 roku jako jedna z pozycji w materiałach pokonferencyjnych Międzynarodowego Sympozjum Amanitynowego (International Amanita Symposium), które odbyło się w Heidelbergu w Niemczech w roku 1978
Narodowy Instytut Zdrowia był bardzo podekscytowany naszą pracą i zainteresowany przeprowadzeniem obszernych badań nad działaniem kwasu alfa-liponowego. Zainteresowanie to jednak spadło, gdy doktor Bartter zmarł, niestety, już na początku lat osiemdziesiątych. Ale nawet przed jego śmiercią żadna z dużych firm farmaceutycznych nie chciała sponsorować naszej działalności, prawdopodobnie dlatego, że musiałaby zapłacić zbyt wiele Niemcom za korzystanie z ich patentu. (Niemcy mieli już wtedy patent na preparat ALA).
Uważam, że ponieważ podawanie kwasu alfa-liponowego jest skuteczne w tak wielu różnych chorobach, żadna firma farmaceutyczna nie chce przechodzić przez proces rejestracji, gdyż wiąże się to z prowadzeniem kosztownych prób klinicznych. Aby zarabiać jak najwięcej, przemysł farmaceutyczny chce mieć jeden lek na jedną chorobę. Gdyby jakaś firma farmaceutyczna zarejestrowała podawanie kwasu alfa-liponowego w przypadku choroby wątroby, wówczas traciłaby pieniądze na leku stosowanym w cukrzy¬cy, ponieważ ALA również działa skutecznie w odwracaniu procesu chorobowego wynikającego z rozwoju schorzeń towarzyszących cukrzycy. Ponieważ żadna firma farmaceutyczna nie zechciała sponsorować naszej pracy, nie było nikogo, kto dawałby ogłoszenia i reklamy w magazynach medycznych, brakowało też lekarzy i szpitali zamawiających u nich wydruki. Magazyny medyczne w dużej mierze pole¬gają finansowo na ogłoszeniach, reklamach i wydrukach, które są znaczącym źródłem ich dochodów. Zatem była to straceńcza propozycja w całej rozciągłości. Innymi słowy, kwas alfa-liponowy może ratować ludzkie życie, ale ponie¬waż jest to tania, naturalna substancja, stosowanie jej nie może przynosić nikomu znaczących dochodów.
Istniało jednak pewne zainteresowanie naszą pracą. Doktor Bartter i ja zostaliśmy zaproszeni do Europy jako visiting scientists do Instytutu im. Maxa Plancka na konferencję poświęconą chorobie wątroby i zatruciom grzybami. A ja sam miałem coraz więcej sukcesów w Cleveland. Jak powiedziałem wcześniej, moi szefowie musieli mnie jakoś tolerować. Po tym jak mieliśmy czterech pacjentów ze zdumiewającymi wynikami leczenia, do Cleveland przyleciał doktor Bartter i kilku innych lekarzy, by zorganizować konferencję na temat regeneracji narządów, podczas której byłem głównym mówcą. Nie wydaje mi się, aby się to szczególnie podobało starszym lekarzom.
W Urzędzie ds. Żywności i Leków (FDA) przez 23 lata byłem głównym badaczem ds. podawanego dożylnie kwasu alfa-liponowego. Jestem też ekspertem konsultantem w Ośrodkach Kontroli Chorób (Centers for Disease Control) w zakresie zatruć wątroby i stosowania kwasu alfa-liponowego.
Firmy farmaceutyczne nadal jednak nie były zainteresowane prowadzeniem dalszych badań. Być może czytelników to zdziwi, ale nie
krytykuję firm farmaceutycznych. Uważam, że ich działalność jest dla nich biznesem, a w Stanach Zjednoczonych medycyna jest właśnie taką gałęzią gospodarki. Taki jest właśnie sposób ich funkcjonowania. Jeżeli jakaś firma pragnie wytwarzać lek, który ma być zaaprobowany przez Urząd ds. Żywności i Leków, musi wydać setki milionów dolarów, by tę aprobatę uzyskać. Jeżeli nawet badania w tym zakresie już zostały przeprowadzone w cieszących się prestiżem szpitalach w Azji czy Europie, to i tak muszą przejść stosowne badania w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli patent na lek jest własnością Niemców, amerykańska firma może nie mieć nad nim pełnej kontroli. Większość firm farmaceutycznych nie jest więc chętna do wydania wielkich pieniędzy, by zarejestrować lek w Urzędzie ds. Żywności i Leków. Ale czy ktokolwiek inny byłby? Mam na myśli to, że gdyby nawet ktoś był multimilionerem, czy wydałby wszystkie swoje pieniądze na rejestrację leku, jeżeli inna firma może go też sprzedawać, na przykład po niższej cenie? Wtedy cała wielomilionowa inwestycja poszłaby na marne!
Problem z podawanym dożylnie kwasem alfa-liponowym polega na tym, że nikt nie znalazł sposobu zarobienia na nim dużych pieniędzy. Mimo że jest skuteczny, przedsięwzięcie polegające na promowaniu go będzie generować straty każdej firmy.
Ludzie często pytają mnie, dlaczego większa liczba lekarzy nie wypowiada się pochlebnie o mojej pracy nad stosowaniem kwasu alfa-liponowego albo o jakiejkolwiek innej terapii opisanej w tej książce. W odpowiedzi mogę tylko odnieść się do sposobu edukacji lekarzy. Prawdę mówiąc, twierdzenie, że są oni wyedukowani, jest błędem. Większość ich pracy w trakcie studiów jest w istocie szkoleniem, a nie procesem edukacyjnym.
W medycynie mówi się o szkoleniu, a w biologii o edukacji. To duża i zasadnicza różnica. Gdy wiele, wiele lat temu zacząłem uczęszczać do szkoły medycznej w Chicago, miałem zwyczaj zadawać pytania. Profesor anatomii pewnego razu wziął mnie na stronę i powie¬dział: „Musi pan wiedzieć, że tutaj podajemy wiadomości, a pan po¬winien je zapamiętać, a potem je nam „zwrócić" (w trakcie egzaminów testowych). Jeżeli będzie pan tak postępować i zda testy, w ciągu czterech lat zostanie pan lekarzem. My mówimy, co ma pan robić, a pan robi tak, jak my to robimy".
Na zakończenie dodał: „Jeżeli nie będzie pan postępować według naszego sposobu, będzie pan musiał uczyć się rok dłużej".
Różniło się to zasadniczo od podejścia, jakiego się na¬uczyłem, studiując biologię i robiąc doktorat. Zachęcano nas do zadawania pytań i twórczego myślenia. Innymi słowy, byliśmy edukowani, a nie poddawani szkoleniu. W szkole medycznej zaś studenci są szkoleni i jest to szko¬lenie techniczne. Jest to proces zupełnie inny niż edukacja na wydziale biologii. To bardzo odmienne rodzaje procesu edukacyjnego. Medycyna polega na szkoleniu, a jeżeli ludzie są tylko wyszkoleni, wykonują tę samą rzecz przez cały czas w taki sam sposób.
Gdy w wyniku zaleconego przeze mnie leczenia stan pacjenta z wirusowym zapaleniem wątroby typu C wskazuje na pełną remisję, nie jestem zaskoczony, że gdy wraca on do swojego lekarza rodzinnego, ów nie wierzy, że poprawa nastąpiła dzięki podawaniu dożylnie kwasu alfa-liponowego. Lekarze tacy nie mogą po prostu zaakceptować faktu, że metoda leczenia, o której - jak im się wydaje - nie uczyli się w szkole medycznej lub nie przeczytali w fachowym magazynie, może mieć tak pozytywne działanie, podczas gdy zaproponowane przez nich leczenie nic nie wskórało. Ironia pole¬ga na tym, że wszyscy oni uczą się w trakcie studiów o kwasie alfa-liponowym, ale większość z nich potem o tym zapomina.
Mówiąc szczerze, całej tej sytuacji nie pomaga to, że firmy farmaceutyczne, które kontrolują badania kliniczne przeprowadza¬ne na produkowanych przez siebie lekach, podobnie jak i artykuły naukowe publikowane w magazynach medycznych, wywierają także silny wpływ na to, co pojawia się w środ¬kach masowego przekazu. Na przy¬kład w roku 2007 zostałem zaproszony przez Narodowy Instytut Raka (National Cancer Institute) do Waszyngtonu i poprowadzenia wykładu na temat stosowania przeze mnie kwasu alfa-liponowego w połączeniu z naltreksonem w niskiej dawce w leczeniu chorób autoimmunologicznych i nowotworowych. Zaproszenie przyjąłem i byłem bardzo zdziwiony, że mój wykład został tak dobrze przyjęty.
Na to samo spotkanie przybyła też z Włoch doktor Maira Gironi i mówiła, że osiągała znakomite wyniki w odwracaniu procesu chorobowego stwardnienia rozsianego, podając pacjentom tuż przed snem niewielkie dawki naltreksonu. W kwietniu 2008 roku doktor Gironi zaprezentowała swoje doniesienie dotyczące tych badań w trakcie LX co¬rocznego zebrania Amerykańskiej Akademii Neurologii (American Academy of Neurology) w Chicago: proszę przejść do „Course Number P02.149" na stronie 38, ale w rzeczywistości to strona 4 tego dokumentu). Jednak - o ile dobrze zrozumiałem - jej sukces uzyskany dzięki stosowaniu tego leku nie został nagłośniony w prasie. Zamiast niego innemu o wiele droższemu lekowi zalecanemu w stwardnieniu rozsianym produkowanemu przez dużą firmę farmaceutyczną nadano ogromny rozgłos. Niżej doniesienia prasowe zamieszczone przez firmę Novartis na temat tego drugiego leku: http://honestmedicine.typepad. com/NOVARTIS-RELEASE-COMI_249738.pdf. To na¬prawdę wstyd.
Jednak nie mogę powiedzieć, że mnie to przygnębiło.
W nieco późniejszym okresie jedną z najbardziej interesujących rzeczy, nad jaką pracowałem i osiągnąłem znakomite rezultaty, jest połączona terapia polegająca na jedno-czesnym podawaniu kwasu alfa-liponowego i naltreksonu w niskiej dawce. Okoliczności, w jakich natknąłem się na ten lek, są niezwykle interesujące. Pewnego dnia 13 lat temu do mojego gabinetu przyszedł starszy mężczyzna poruszają¬cy się za pomocą balkonika. Prawdę mówiąc, ledwie mógł się poruszać. Miał około 70 lat. Zapytałem go, o co chodzi, a on odpowiedział, że właśnie był w ośrodku leczenia nowo¬tworów (MD Anderson Cancer Center), gdzie usłyszał diagnozę, że ma raka prostaty z przerzutami do kości. Ponadto cierpiał na toczeń i reumatoidalne zapalenie stawów. Poza tym powiedziano mu, że pozostało mu zaledwie kilka miesięcy życia i nie ma już dla niego żadnego ratunku.
Zapytałem go, dlaczego przyszedł do mnie.
Odpowiedział, że jego żona ma demencję, a syn jest upośledzony umysłowo, więc musi ich umieścić w domu opieki, zanim sam umrze. Zapytałem, co mógłbym dla niego zrobić. Powiedział, że tak naprawdę potrzebuje recepty na narkotyk, by dać sobie radę z bólem. Powiedziałem mu, że mu ją wypiszę.
Wtedy zapytał, czy słyszałem o doktorze Bernardzie Biharim z Nowego Jorku, na co za-przeczyłem. Dodał, iż słyszał, że doktor Bihari leczy choroby nowotworowe.
Wtedy powiedziałem: „Nie wiem zatem, dlaczego jest pan w moim gabinecie ani dlaczego był pan w ośrodku nowotworowym czy też w Klinice Mayo. Nic mi nie wiadomo o żadnych wielkich sukcesach w leczeniu raka w tych wszystkich miejscach. Ja sam też nie wiem, jak wyleczyć z raka. Proponuję, żeby pan się udał do tego lekarza".
Starszy pan odpowiedział: „Hm, on przyjmuje w jakimś małym pokoiku w Nowym Jorku. Co taki lekarz może wiedzieć?"
Wtedy opowiedziałem mu moją historię, jak pracując w szpitalu uniwersyteckim zastosowałem kwas alfa-liponowy, co było bardzo skuteczne w regeneracji wątroby i wielu innych narządów, ale moi przełożeni nie chcieli znać tej metody. Funkcjonowali bowiem w biznesie przeszczepów wątroby. I dodałem: „Gdyby ten doktor Bihari pracował w dużym ośrodku medycznym, jak na przykład Memoriał Sloan-Kettering Cancer Center albo MD Anderson Cancer Center, i wykrył jakąś prostą metodę leczenia raka, jego przełożeni prawdopodobnie by go stamtąd wyrzucili, ponie¬waż takie odkrycie spowodowałoby, że oni sami wypadliby z biznesu".
To, co powiedziałem, musiało go przekonać, gdyż udał się z wizytą do doktora Bihariego.
Nie widziałem go przez następne trzy lata.
I pewnego dnia wkroczył do mojego gabinetu pewnym krokiem, bez balkonika, jak normalny, zdrowy facet.
Przywitałem go słowami: „John, jak się pan miewa?" „Ach, wie pan, doktorze, wieje wiatr, a mój nos się od tego zatyka. Potrzebuję jakiegoś leku przeciwalergicznego"
- odpowiedział.
„Ale co z pańskim rakiem?" - zapytałem.
„Och, doktor Bihari wyleczył mnie z niego" - powiedział bardzo spokojnie.
„A co z toczniem i reumatoidalnym zapaleniem stawów?" - dopytywałem się dalej.
„Och, te choroby też wyleczył" - dodał.
„A co zastosował" - dopytywałem.
„Czy słyszał pan, doktorze, o naltreksonie?"
„No pewnie, to lek, który lekarze przepisują osobom uzależnionym od heroiny, ponieważ blokuje receptory dla opioidów. Gdy osoba uzależniona stosująca ten lek weźmie narkotyk, nie uzyskuje żadnych efektów, nie czuje, że zażyła narkotyk" - powiedziałem.
„Doktor Bihari odkrył, że jeżeli człowiek zażyje małą dawkę naltreksonu przed snem, «przekonuje» w ten sposób swój mózg, iż w krwiobiegu brakuje naturalnych opiatów"
- wyjaśnił starszy pan i dodał: „Dzięki temu wczesnym ran¬kiem mózg i reszta układu nerwowego uwalniają duże ilości naturalnych opiatów, by pobudzić układ immunologiczny
do zwalczania raka i chorób auto-immunologicznych".
To wyjaśnienie było dla mnie sensowne, ale nadal byłem do tego bardzo sceptycznie nastawiony. Wzbudziło to jednak moją ciekawość, ponieważ dwie ciotki mojej żony cierpiały na toczeń i reumatoidalne zapalenie stawów. Te dwie kobiety zażywały leki chemioterapeutyczne, na przykład metotreksat, i leki sterydowe, na przykład prednizon, wywołujące opuchnięcia ciała. Metotreksat zaś niszczył im szpik kostny i uszkadzał serce. Co jednak najważniejsze, mimo stosowania leków nie na¬stępowała u nich żadna poprawa. Zapytałem je, czy zechciałyby wypróbować terapię naltreksonem w niskiej dawce. Zgodziły się i po miesiącu powróciły do zdrowia, odstawiły inne specyfiki i zażywały tylko ten lek, co kosztowało 12 do¬larów miesięcznie.
Miałem w swojej praktyce około setki pacjentów z taki¬mi chorobami, jak toczeń, reumatoidalne zapalenie stawów, zapalenie skórnomięśniowe i inne choroby autoimmunologiczne. Mogę powiedzieć, że w okresie miesiąca 85 procent z nich odstawiło wszystkie leki i czuło się zupełnie normalnie. Gdy leczyłem coraz więcej pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi, zacząłem ordynować naltrekson w niskiej dawce w połączeniu z podawanym dożylnie kwa¬sem alfa-liponowym i dawało to świetne rezultaty. W isto¬cie jestem przekonany, że w większości przypadków chorób autoimmunologicznych uzyskiwane rezultaty dzięki tej podwójnej terapii są jeszcze lepsze niż przy stosowaniu obu tych substancji oddzielnie.
Odniosłem też wspaniały sukces, lecząc choroby nowotworowe, w tym przypadku raka trzustki, za pomocą kombinacji tych dwóch substancji jednocześnie. Jeden z pacjentów przyszedł do mnie, kiedy w ośrodku leczenia nowotworów (MD Anderson Cancer Center) powiedziano mu, że umrze w ciągu kilku miesięcy. Miał raka trzustki i nic do stracenia. Był chętny, by wypróbować kombinację kwasu
To naprawdę zdumiewające, ponieważ rak trzustki jest uważany za tę postać raka, którego diagnozę onkolodzy zrównują z wyrokiem śmierci. Wśród onkologów panu¬je co do tego zgoda. W roku 2006 w kwartalniku Integrative Cancer Therapies opublikowałem wyniki swoich badań, studium przypadku W roku 2009 ten sam magazyn opu¬blikował inny artykuł opisujący trzy przypadki tej postaci raka również zakończone wyleczeniem. 25 kwietnia 2009 roku miałem wykład na pierwszej Europejskiej Konferencji na temat Terapii Naltreksonem w Niskiej Dawce (European LDN Conference), która odbyła się na uniwersytecie w Glasgow w Szkocji. Europejczycy są bardzo zainteresowani tą tera¬pią, ponieważ jej koszt jest o wiele mniejszy niż ceny leków medycyny konwencjonalnej.
Nie wydaje mi się, abym potrafił wyrazić, jakie to cudowne uczucie móc pomagać pacjentom cierpią¬cym z powodu takich zagrażających życiu chorób, jak zapalenie wątroby, toczeń, stwardnienie rozsiane, nowotworowy i wiele innych.
Leczenie, jakie proponują takim pacjentom lekarze medycy¬ny konwencjonalnej, nie jest szczególnie skuteczne, więc le¬karze ci po prostu ich „porzucają", gdyż nic więcej nie mogą dla nich zrobić. Żywię jednak nadzieję, że wraz z tym jak coraz większa liczba pacjentów będzie zdrowieć, stosując te¬rapie tego rodzaju, jak te opisane w tej książce, ogół pacjentów „przebudzi się" i rozpocznie własne poszukiwania, by samodzielnie znaleźć skuteczną dla siebie metodę leczenia.
Nadal jednak nie przymuszałbym nikogo do wypróbowania terapii, które ja stosuję. Pytam pacjentów: „Czego pani/ pan chce? Czy pragnie pani/pan pozostać przy swoim reumatologu?" (W istocie zawsze im mówię, by pozostali przy swoim reumatologu lub onkologu). „Czy być może chce pani/pan spróbować czegoś innego?" I wielu odpowiada: „Nie, jestem zadowolona/zadowolony z tego, co stosuję".
Dr Burt Berkson

Kwas alfa-liponowy – Raport (White Paper)

Wprowadzenie

Kwas alfa-liponowy, zwany także kwasem liponowym (LA) jest silnym i wyjątkowym antyoksydantem. Charakteryzuje się on właściwościami przeciwutleniającymi (antyoksydacyjnymi) zarówno w nośnikach rozpuszczalnych w wodzie, jak i rozpuszczalnych w tłuszczach. Ponadto, zarówno utleniona forma kwasu (LA), jak i jego zredukowana (odtleniona) forma (DHLA) [kwas dihydroliponowy] przejawiają działanie przeciwutleniające (Goraca i in., 2011).

Dzięki temu, LA może w efektywny sposób działać przeciwutleniająco na komórki lub tkanki, bez względu na ich rodzaj, a także na wszelkie przedziały wewnątrzkomórkowe w ciele (Packer i in., 1997, Rochette i in., 2013). Kwas wydaje się być szczególnie efektywny w procesie doładowywania enzymów w mitochondriach – komórkowych „centrach energii” (Arivazhagan i in., 2001).

Podczas gdy witamina C oraz glutation są absolutnie niezbędne dla zdrowia, ALA może być uważany za nadrzędnego koordynatora przeciwutleniaczy, umożliwiającego zachodzenie optymalnych interakcji pomiędzy innymi przeciwutleniaczami. Kwas DHLA bezpośrednio doładowuje witaminę C, a pośrednio witaminę E. Ponadto, LA zwiększa poziom wewnątrzkomórkowego glutationu (Kleinkauf-Rocha i in., 2013) oraz koenzymu Q10. Udokumentowano, że podawanie LA zwiększa poziom wewnątrzkomórkowego glutationu aż o 70%. Ten wzrost poziomu glutationu zaobserwowano zarówno w testach in vivo, jak i in vitro (Han i in., 1995).

Zredukowany ALA (DHLA) może regenerować glutation ze swojej utlenionej formy, a sam LA może także pomóc w uzyskaniu cystein potrzebnych do syntezy glutationu. Ponadto, podawanie kwasu liponowego zwiększa poziom witaminy C w komórkach (Shay i in., 2009).

Podczas przeglądania literatury medycznej, aby móc zapoznać się z udokumentowanymi zaletami LA, należy pamiętać, że ów kwas występuje pod różnymi nazwami. Do tych synonimicznych nazw zaliczają się, w tym, ale nie wyłącznie: kwas tiooktanowy, kwas 6,8-tiooktanowy, kwas 6,8-ditiooktanowy, 1,2-ditiolan-3-walerianowy, liponian, kwas α-liponowy. W niniejszym artykule używana będzie nazwa LA odnośnie formy utlenionej oraz DHLA odnośnie formy zredukowanej.

Właściwości biochemiczne

Kwas DHLA, będący zredukowaną formą kwasu LA, jest w stanie wywoływać bezpośredni efekt przeciwutleniający przez przekazanie elektronów prooksydantowi lub cząsteczce utlenionej. Może on regenerować witaminę C w zredukowanej formie (kwas askorbinowy) z kwasu dehydroaskorbinowego (utlenionego kwasu askorbinowego). Może on także ponownie zregenerować pośrednio witaminę C znajdującą się w stanie utlenionym (Scholich i in.; 1989). Ponadto, metabolity kwasy liponowego wykazują właściwości przeciwzapalne (antyoksydacyjne) (Kwiecień i in.; 2013).

Co istotne, nawet LA, będący utlenioną postacią DHLA, potrafi działać przeciwutleniająco. Nie oznacza to jednak, że zachodzi jakiekolwiek przekazanie elektronów przez LA na rzecz prooksydanta lub utlenionej cząsteczki, z uwagi na brak elektronów do przekazania. Niemniej jednak udokumentowano, że LA jest w stanie unieszkodliwiać wolne rodniki, co można postrzegać w kategorii aktywnego działania przeciwutleniającego (Packer i in., 2001). Ponadto, zdolność LA do chelatacji metali może przynieść przeciwutleniające efekty (Ghibu i in., 2009). Podobnie jak zredukowana witamina C, zredukowany kwas liponowy może wywierać efekt proutleniający przez przekazanie swoich elektronów na redukcję żelaza, co może w efekcie doprowadzić do rozpadu nadtlenku na rodnik hydroksylowy, wskutek reakcji Fentona (Packer i in., 1994).
A zatem, w zależności od mikro-środowiska, w którym kwasy się znajdują, LA oraz DHLA – jego zredukowany odpowiednik – mogą działać na korzyść procesów przeciwutleniania lub utleniania.

LA wykazuje zdolności do bezpośredniej i efektywnej chelatacji toksycznych metali, a także, dzięki swoim zdolnościom do zwiększania poziomu glutationu wewnątrz komórek, wspiera w sposób pośredni i skuteczny chelatację metali. Glutation oraz powiązane z nim enzymy odgrywają istotną rolę w kontekście zdolności ciała do chelatacji oraz wydalania różnorodnych toksyn, w tym metali toksycznych. Do metali mogących tworzyć bezpośrednio związki z LA oraz DHLA należą: mangan, cynk, kadm, ołów, kobalt, nikiel, żelazo, miedź, arszenik oraz rtęć.

Niemniej jednak, wykorzystywanie LA w procesie detoksykacji osób o wysokim stężeniu rtęci w organizmie nie jest, pod względem klinicznym, bezproblemowym rozwiązaniem. Istnieją pewne dowody, że LA może doprowadzić do redystrybucji metali ciężkich, które wiąże z innymi tkankami w odpowiednich warunkach klinicznych. Nie zawsze jest do końca jasne jakie to są warunki, a zatem długotrwały program odtruwający bazujący na LA powinien być monitorowany przez doświadczonego pracownika służby zdrowia. Rzecz jasna, w przeciwieństwie do wielu innych suplementów przeciwutleniających, dobra reakcja kliniczna na mniejszą dawkę LA nie musi być dowodem na to, że więcej oznacza lepiej.

Kwas LA powinien być przyjmowany w zależności od samopoczucia indywidualnych pacjentów. Chociaż wiele osób będzie od samego początku dobrze reagowało na suplementację, jednakże osoby przyjmujące LA i zgłaszające problemy ze złym samopoczuciem będą musiały albo przerwać kurację, albo skonsultować się z lekarzem zaznajomionym z protokołami detoksykacji.

Nie podważa się długoterminowych korzyści przyjmowania LA u większości ludzi (patrz zestawienie poniżej), jednakże każdy człowiek jest inny, a przy braku pozytywnej reakcji klinicznej na początku suplementacji, należy postępować z pełną ostrożnością (Patrick, 2002).

Pomimo faktu iż ludzie potrafią syntetyzować kwas liponowy z kwasów tłuszczowych i cysteiny, otrzymane ilości są, co najwyżej, bardzo małe (Carreau, 1979). Aby uświadomić sobie powszechnie znane zalety LA, należy odpowiednią ilość tego składnika pozyskać ze źródeł zewnętrznych (Packer, 1998). Chociaż LA jest obecny zarówno w źródłach zwierzęcych, jak i roślinnych, potrzebna jest pewna forma suplementacji, aby w pełni można było docenić jego zalety. Oszacowano, iż suplementy LA 200 do 600 mg mogą skutecznie dostarczyć nawet do 1000 razy więcej LA, niż można byłoby pozyskać z większości diet (Singh i Jialal, 2008).

LA jest szybko wchłaniany po pojedynczej dawce doustnej, wahającej się od 50 do 600 mg. Jest on także bardzo szybko usuwany, gdyż jego okres półtrwania w osoczu wynosi zaledwie 30 minut (Breithaupt-Grogler i in., 1999). Za takie szybkie znikanie odpowiada zarówno przeniesienie substancji do tkanek, jak i wydalanie nerkowe (Harrison i McCormick, 1974).

Jednakże, ostateczna ilość absorbowanej substancji jest zmienna i niekompletna, wahająca się pomiędzy 20 a 40% w jednym badaniu. Dieta także wywiera negatywny wpływ na przyswajanie suplementowanego LA (Teichert i in., 1998). LA jest głównie trawiony w wątrobie – organie na rzecz którego LA łagodzi negatywne efekty różnorodnych czynników toksycznych (Saad i in., 2010; Tabassum i in., 2010).
Rezultaty kliniczne i laboratoryjne

Udokumentowano pozytywne oddziaływanie kwasu liponowego na szeroką gamę stanów klinicznych, co w pełni odzwierciedla jego właściwości przeciwutleniające, proutleniające oraz zdolność do chelatacji metali/toksyn.

Szacuje się, że wszelkie stany charakteryzujące się podwyższonym poziomem stresu oksydacyjnego będą w korzystny sposób reagować na podawanie LA (Harding i in.; 2012). Do rzeczonych rezultatów oraz stanów zalicza się:

Działanie przeciwstarzeniowe (McCarty i in., 2009; Bagh i in., 2011; Jiang i in., 2013)
Zredukowany stres oksydacyjny (Li i in., 2013)
Lepsza pamięć (Stoll i in., 1993)
Depresja (Silva i in., 2013)
Antytoksyny (Ozturk i in., 2013; Sokołowska i in., 2013); zatrucie trującymi grzybami (Bustamante i in., 1998); zapobieganie zatruciom ołowiem (Flora i in., 2012); osłabienie toksyczności wywoływanej cisplastiną (Hussein i in., 2012)
Alkoholizm (Ledesma i Aragon, 2013; Peana i in., 2013)
Wrzodziejące zapalenie jelita grubego (Trivedi i Jena, 2013)
Zapobieganie zaćmie (Ou i in., 1996; Li i in., 2013)
Cukrzyca i jej powikłania (Bajaj i Khan 2012; Nebbioso i in., 2013); redukcja hiperinsulinemii oraz insulinoodporności (Ozdogan i in., 2012)
Właściwości przeciwzapalne (Kwiecień i in. 2013)
Właściwości antyproliferacyjne w przypadku nowotworów (Feuerecker i in., 2012; Kapoor, 2013; Michikoshi i in. 2013)
Zapobieganie zezłośliwieniom (Kumar i in., 2013)
Ograniczenie rozmiarów zawału mięśnia sercowego oraz ochrona mięśnia sercowego (Deng i in., 2013)
Ograniczenie utraty masy kostnej przy osteoporozie (Mainini i in., 2012; Polat i in., 2013)
Ograniczone wapnienie ektopowe (Kim i in., 2013)
Jaskra (Filina i in., 1995)
Przerwanie procesu namnażania się wirusa HIV (Baur i in., 1991; Fuchs i in., 1993; Patrick, 2000)
Nadciśnienie [wysokie ciśnienie krwi] (Vasdev i in., 2011)
Neuroprotekcja (Ji i in., 2013; Sayin i in., 2013)
Zaburzenia erekcji (Mitkov i in., 2013)
Ból dolnej części pleców (Battisti i in., 2013)
Ograniczenie przyrostu wagi oraz otyłości (Prieto-Hontoria i in., 2009; Seo i in., 2012)
Bóle neuropatyczne (Mijnhout i in., 2010)
Zapobieganie stłuszczeniu wątroby (Jung i in., 2012; Kaya-Dagistanli i in., 2013)
Zapobieganie uszkodzeniom DNA (Unal i in., 2013)
Ochrona przeciwko gastropatii indukowanej przez NLPZ (Kaplan i in., 2012)
Ograniczony rozwój kardiomiopatii cukrzycowej (Lee i in., 2012)
Jednoczesne wsparcie antynowotworowego wpływu witaminy C w leczeniu raka (Casciari i in., 2001)
Skuteczna terapia w przypadkach zaawansowanego raka u ludzi (Berkson i in., 2009)
Skuteczna monoterapia nowotworowa u myszy (Al. Abdan, 2012)
Ochrona przed uszkodzeniami powstałymi w wyniku promieniowania w kompleksie palladu (Ramachandran i in., 2010)


Bezpieczeństwo

Nie ustalono poziomu toksyczności lub górnego limitu spożycia kwasu liponowego w przypadku ludzi. Jednakże, w przeciwieństwie do takich antyoksydantów jak witamina C, kwas LA w sposób wiarygodny wykazuje u zwierząt toksyczność przy wysokim poziomie spożycia. W świetle powyższych informacji, rozliczne potencjalne skutki oddziaływania kwasu LA na organizm, włącznie z wiązaniem oraz możliwą redystrybucją toksycznych metali, powodują, że uzasadnionym rozwiązaniem stają się indywidualne dozowanie oraz obserwacja kliniczna. Profil zmagazynowanych toksyn oraz ich odpowiedź na regularne przyjmowanie LA pozostanie czynnikiem, który będzie odróżniał od siebie poszczególne osoby.

W przypadku szczurów, dawka śmiertelna 50 (LD) wyniosła 2 000 mg/kg masy ciała. Oznacza to zgon 50% szczurów przy tym poziomie dawkowania. W przypadku ludzi taka dawka wahałaby się od 100 000 mg dla niewielkiej kobiety do 200 000 mg dla rosłego mężczyzny, pomimo faktu iż rzeczone poziomy toksyczności nie mogą być, w sposób wiarygodny, oszacowane na podstawie badań na zwierzętach. Suplementacja oraz dożylne podawanie LA nigdy nie zbliżyły się, nawet w najmniejszym stopniu, do wspomnianych poziomów. Badania kliniczne na ludziach dostarczyły wyników w postaci dziennych dawek 1 800 oraz 2 400 mg podawanych przez dłuższe okresy czasu, bez wystąpienia skutków ubocznych (Goraca i in., 2011)
Kwas liponowy zamknięty w liposomach.

Podczas suplementacji kwasu liponowego w standardowej formie (tabletki), jego wchłanianie odbywa się w sposób szybki, ale niepełny, a okres półtrwania w osoczu jest bardzo krótki, o czym była mowa powyżej. Podobnie jak inne preparaty zamknięte w liposomach, kwas liponowy zamknięty w liposomach (LELA) będzie dysponował dodatkowymi zaletami charakterystycznymi dla tego systemu dystrybucji.

Wchłanianie liposomalnej formy kwasu ALA będzie w zasadzie zakończone, nie nastąpi żadna utrata ładunku ze strony kwasu żołądkowo-jelitowego lub enzymów trawiennych. Nie wystąpi także zużycie energii podczas jego asymilacji przez cytoplazmę komórkową w całym ciele. Standardowy LA wykorzystuje transport energetyczny przez komórki jelita (Takaishi i in. 2007). LA korzysta także z NA+ -zależnych transporterów multiwitamin na potrzeby przemieszczania się z osocza krwi do tkanek (Shay i in. 2009; Ohkura i in. 2010; de Carvalho i Quick, 2011).

Pomimo tego, iż istnieje pokaźny materiał dowodowy dotyczący ogólnych zagadnień form liposomalnych oraz, iż cały czas rozrasta się materiał dowodowy dotyczący dobroczynnych efektów składników odżywczych, takich jak witamina C zamknięta w liposomach, niemniej jednak nie zgromadzono do tej pory zbiorczego materiału dowodowego odnośnie korzyści płynących ze stosowania LELA.

Brak zużycia energii, podstawowa korzyść jaką daje liposomalna forma suplementacji jest niezmiennie pożądanym zjawiskiem także w przypadku dostarczania kwasu LA. Ponadto, zdolność liposomów do przenikania w przedziały wewnątrzkomórkowe stanowić będzie o wyjątkowej przydatności liposomalnej formy LA jako suplementu. Dzieje się tak, gdyż mitochondria wewnątrz komórek skupiają się i zużywają zarazem najwięcej kwasu liponowego. Kolejną potencjalną zaletą liposomalnej formy LA jest fakt, iż za jej pośrednictwem zawarty w liposomach kwas LA staje się substancją o przedłużonym działaniu. Standardowy LA zostaje szybko usunięty z osocza, z czego znacząca ilość zostaje wydalona do moczu. Istnieją przypuszczenia, że liposomalny kwas liponowy będzie pozyskiwany w znacząco większej ilości poprzez komórki w całym organizmie.

Liczne starsze badania wykazywały, że liposom nie ma problemu z pokonywaniem bariery krew-mózg. Przeprowadzone niedawno badanie dowodzi, że kwas LA ma z tym poważny problem, mimo że mózg w końcu i tak korzysta z istotnych zalet antyoksydacyjnych pochodzących z suplementowanego kwasu LA (Chng i in., 2009). Dlatego też wyjątkowa biodostępność liposmalnej formy LA może okazać się szczególnie istotna w przypadku zaburzeń neurologicznych i mózgu.

Na końcu należy ponownie podkreślić, że fosfolipidowe liposomy wywołują wiele rozlicznych skutków wewnątrz ciała, z czego zdecydowana większość to skutki niezwykle pozytywne, co pokazuje powyższa lista efektów działania liposomalnych suplementów. Niemniej jednak, kwas LA jest silnym detoksyfikatorem, dlatego też, jeśli ktokolwiek doświadcza niepożądanych skutków po przyjęciu liposomalnej formy LA lub standardowego LA, nie powinien kontynuować terapii bez nadzoru doświadczonego pracownika służby zdrowia wyspecjalizowanego w kwestiach odtruwania organizmu.

źródło i referencje:
http://www.peakenergy.com/downloads/ALA ... .27.13.pdf
Dobrze się bawię.
Awatar użytkownika
gobila
Posty: 10
Rejestracja: 01 maja 2016, 22:34

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: gobila » 04 maja 2016, 20:13

Czytałam już wcześniej ten tekst dra Berksona i tak jak wtedy, znowu krew mi sie burzy...
Te wiadomości są fantastyczne, a pokora i cierpliwość tego człowieka, godne podziwu. "Po profesji" jestem daleko od biochemii, ale jakieś 3 miesiące temu weszłam w tę tematykę i praktycznie prawie każdego dnia jakieś kolejne drzwi się przede mną otwierają. Cały czas jestem tym wszystkim zafascynowana, najchętniej zebrałabym to, czego już sie dowiedziałam w jakiś pęczek, czy pieczątkę, którą mogłabym obdzielać każdego napotkanego cierpiącego człowieka-a okazuje się, że wokół nas (przynajmniej mnie) jest takich ludzi całe mnóstwo.
Niestety jednak większość z nas przeszła tresurę polegającą na schemacie: choroba-lekarz-diagnoza-recepta-apteka i stale widzę, jakie to ma katastrofalne skutki...Widzę jak ludziom trudno otworzyć się na coś innego niż to, do czego przywykli-rozpacz ogarnia!
Póki co, staram się mówić i udostępniać informacje, do których sama docieram, małymi kroczkami, delikatnie, bo...ludzie przeważnie wolą kurczowo trzymać się big-farmy, nawet jak nie widzą rezultatów leczenia...Nie mam jednak takiej cierpliwości jak dr Berkson i jemu podobni (mocno licze na to, że ZKT to zmienią) i często mój żołądek sie niebezpiecznie skręca z bezsilności...
Dzięki wiedzy i pomocy Bow (i paru innych "dobrych ludków" z innego forum) udało mi sie po 15 latach rozstać z psychotropem, z którym miałam zostać do końca zycia. Wiem dziś dużo więcej o wit.C, D3, niacynie ( :D ), magnezie, jodzie...a to tylko 3 miesiące ;)
Jak każdy porządny neofita najchętniej odwiedzałabym domy rodziny i znajomych i usuwała wszelkie farmaceutyki-byłaby to pięęęękna akcja :twisted:
A tymczasem czekam, aż jedna z osób w najbliższej rodzinie podejmie decyzję: apteka czy mądrze dobrane substancje naturalne................. :?:
Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 186
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: Bow1 » 05 maja 2016, 0:22

gobila pisze:A tymczasem czekam, aż jedna z osób w najbliższej rodzinie podejmie decyzję: apteka czy mądrze dobrane substancje naturalne

Nie naciskaj.
Moja siostra z natury bardzo sceptyczna sama przyjechała po Zbilansowane Kwasy Tłuszczowe bez moich starań. Wystarczyło, że zauważyła efekty jakich ja doczekałem po 4 miesiącach suplementacji.
Stwierdziła, że jestem 10 lat młodszy, a dla kobiety to chyba najsilniejszy argument. Nawet zrezygnowała z olejów "ze sklepu" na rzecz ZKT, masła i oleju kokosowego.
Dobrze się bawię.
greg2015
Posty: 3
Rejestracja: 05 maja 2016, 8:16

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: greg2015 » 05 maja 2016, 11:50

Dzień dobry na forum! :D

Znalazłem coś takiego:
Kwas alfa liponowy
Opublikowano 18 Marzec 2014 by BasiaB
aug2011_lipoic-acid_05

Gdybyś mógł zażywać jeden antyoksydant, aby zachować sprawność poznawczą w miarę starzenia się, co by to miało być? Dla naukowców z Oregon State University s Linus Pauling Institute od­powiedź wydaje się oczywista – kwas alfa liponowy, znany także ja­ko kwas limonowy. To najsilniejszy antyoksydant działający odmładzająco na mózg starzejących się zwierząt, z jakim kiedykolwiek się zetknęliśmy, twierdzi dr Tory Hagen, zauważając jednocześnie, iż szczególnie skutecznie działa on w połączeniu z suplementem acetylo-L-karnityny (ALCAR).

Doktor Hagen i profesor biochemii dr Bruc Ames z University of California w Berkeley to pionierzy badań nad kwasem liponowym. Ames, który obecnie ma osiemdziesiąt lat, odkrył ALCAR w la­tach dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy preparat ten był sprzedawa­ny we Włoszech jako „lek na inteligencję”. W przełomowym badaniu on i Hagen udowodnili, iż po kilku tygodniach podawania ALCARU i kwasu liponowego stare, niemrawe dotąd szczury stały się równie aktywne fizycznie i umysłowo jak szczury o połowę młodsze. „To tak, jakby siedemdziesięciopięciolatek miał energię czterdziestolatka” – twierdzi Ames.

Wyjaśnia, iż komórki mózgowe potrzebują ALCARU jako paliwa dla małych generatorów energii nazywanych mitochondriami. W mia­rę jak się starzejemy, syntetyzujemy o 50 procent ALCARU mniej. Gdy naszym komórkowym elektrowniom brakuje paliwa, przestają prawidłowo funkcjonować, a wówczas neurony nie są w stanie po­rozumiewać się między sobą. Według najnowszych badań zły stan mitochondriów w synapsach komórek mózgowych to jedna z naj­wcześniejszych biochemicznych oznak nadchodzącej choroby Alzhei­mera. Podwyższenie poziomu ALCAR w komórkach mózgu pomaga usprawnić funkcjonowanie mitochondriów, a tym samym zwiększa ogólny poziom naszej energii umysłowej i fizycznej, twierdzi Ames. W testach ALCAR dodatkowo blokuje tworzenie się charakterystycz­nych dla alzheimera splątków białka tau.
(.....)

https://mistykabb.wordpress.com/2014/03 ... -liponowy/
Czy warto łączyć kwas ALA z Alcarem?
greg2015
Posty: 3
Rejestracja: 05 maja 2016, 8:16

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: greg2015 » 05 maja 2016, 12:49

Z linku:

Kwas liponowy: najnowsze badania

Mnogość ostatnich publikacji naukowych wykazuje szereg nowych odkryć na temat kwasu liponowego:

Wspomaga odchudzanie. Osoby z nadwagą bądź otyłe, które otrzymywały 1,800 mg/dzień kwasu alfa-liponowego przez 20 tygodni straciły więcej kilogramów w porównaniu z tymi, które go nie stosowały.Przekłada się to na 900 mg biologicznie aktywnego kwasu liponowego typu „R”.

Zapobieganie migrenie. Osoby z częstymi lub słabo kontrolowanymi atakami migreny, które zażywały kwas liponowy każdego dnia przejawiły tendencję do rzadszych migren.Odkrycia te opierają się na wcześniejszych badaniach, wskazujących rolę kwasu liponowego w zapobieganiu migrenie.

Poprawa funkcji śródbłonkowych. Słaba tolerancja glukozy przyczynia się do przekształceń śródbłonkowych, zasadniczej przyczyny chorób sercowo-naczyniowych. Kiedy kwas liponowy był podawany osobom z nowo zdiagnozowanym upośledzonym poziomem glukozy na czczo, funkcje śródbłonkowe uległy poprawie, podobnie jak oznaka stresu oksydacyjnego.

Korzyści dla zespołu wielotorbielowatych jajników. Zespół wielotorbielowatych jajników (z ang. PC OS) jest definiowany przez hormon nierównowagi, nieprawidłowych lub nieobecnych okresów menstruacyjnych, cukru we krwi oraz nieprawidłowego poziomu lipidów. Szczupłe, nie cierpiące na cukrzycę kobiety z PC OS, które przyjmowały 600 mg kwasu alfa-liponowego dziennie, wykazały poprawioną wrażliwość na insulinę, zmniejszenie trójglicerydów, korzystne zmiany w lipoproteinach o niskiej gęstości (LDL) oraz niektóre doświadczyły bardziej regularnych okresów menstruacyjnych

Uśmierzanie bólu pleców. Osoby poddawane terapii rehabilitacyjnej bólu pleców powodowanym uciskiem dysku na nerwy, które zażywały 600 mg kwasu alfa-liponowego i 360 mg kwasu gammalinolenowego (z ang. GLA) dziennie, doświadczyły większej ulgi w bólu nerwów, w porównaniu z pacjentami, u których przeprowadzono tylko zabiegi rehabilitacyjne.

Zapobieganie martwicy kości wywoływanej steroidami. Kortykoidy takie jak prednizon zagrażają zdrowiu kości i zwiększają ryzyko złamania przez szkodliwe wycieki krwi do kości.W modelu zwierzęcym, kwas liponowy pomógł zapobiec wywołanej steroidami martwicy kości (obumarcie kości zwiększa ryzyko złamania), prawdopodobnie przez redukcję stresu oksydacyjnego i/lub przez poprawę funkcji śródbłonkowych.

Zmniejszenie poziomu leptyny. Podwyższony poziom leptyny jest związany z rozrostem zespołu metabolicznego i cukrzycy. Podawany zwierzętom kwas liponowy zmniejszył krążenie leptyny i przeformułował ją w tkankę tłuszczową.

Podsumowanie

Komórki z mitochondrium wyizolowanych ze starych zwierząt wyrodniały znacznie szybciej niż te pochodzące od młodych, zdradzając wagę zdrowych mitochondrium w opóźnieniu procesu starzenia. Dostarczając składniki pokarmowe zawierające kwas liponowy, obserwuje się intensywny efekt regeneracyjny, włącznie z udoskonalonymi funkcjami metabolicznymi i znaczącym spadku w stresie oksydacyjnym.

Najnowsze dane ujawniają, że kwas liponowy wyraźnie ukierunkowany jest na czynniki, które przyczyniają się do starzenia mitochondrialnego, dysfunkcji i obumarcia komórkowego. Kwas liponowy może zapobiec powstaniu, a nawet złagodzić już istniejące choroby sercowo-naczyniowe, otyłość, insulinooporność i cukrzycę. Chroni przed uszkodzeniem komórek nerwowych i mózgowych, powodowanych przez urazy i starzenie.

Nowe dowody sugerują, że kwas liponowy może również mieć istotne skutki zapobiegawcze w powstawaniu nowotworów, nawet tych najbardziej trudnych do leczenia.
Awatar użytkownika
admin
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 29 kwie 2016, 22:22
Kontaktowanie:

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: admin » 05 maja 2016, 16:59

Post greg2015 przeniesiony do tematu Kwasy tłuszczowe/ Oleje
uparty69
Posty: 40
Rejestracja: 15 gru 2016, 19:52

Re: Kwas alfa-liponowy, najlepszy suplement diety

Postautor: uparty69 » 14 cze 2017, 13:39

Kwas alfa-liponowy jest dobrym suplementem podobnie jak wiele innych. Ale najważniejsze dla zdrowia jest czysta wątroba,nerki i jelita oraz zakwaszony odpowiednio żołądek. Piszę to z własnego doświadczenia. Nie ważne co jemy ale piorytetem jest to co wchłonie nasz organizm. Proponuję zacząć od oczyszczania jelit, nerek i wątroby a na pewno wiele z tych wspaniałych suplementów nie będzie nam potrzebnych.

Wróć do „Suplementacja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość